admin/ Maj 16, 2016/ MTB/ 0 comments

Pewnego zimowego popołudnia spytałem brata Bartosza Huzarskiego, który właśnie wyjeżdżał na dłuższe zgrupowanie, czy podczas jego nieobecności mógłbym wypróbować sprzęt, przekazany do testów przez firmę Kross – Level B12. Ciekaw byłem, w jakim stopniu ten rower wpłynie na czasy przejazdów moich ulubionych odcinków w okolicznych lasach. Mój dotychczasowy MTB był około 3 kg cięższy i … nie posiadał hamulców tarczowych. Tak, brzmi to na dzień dzisiejszy dość archaicznie, ale jakoś do tej pory dawałem radę, choć czasami, szczególnie podczas zjazdów po ośnieżonych odcinkach nie było łatwo… 
Już po pierwszej przejażdżce na Kross Level B12 poczułem, jakbym przesiadł się z Poloneza do Subaru Impreza. Różnica w wadze roweru, solidności wykonania i precyzji działania przełożeń była nieporównywalna. Dużym pozytywnym zaskoczeniem na ośnieżonej, czy błotnistej trasie była przyczepność opon Schwalbe, które są w standardowym wyposażeniu tego roweru. Bez większego problemu poprawiłem wszystkie swoje dotychczasowe rekordy przejazdów, zbliżając się nawet do KOMów najmocniejszych zawodników trenujących po masywie Ślęży.

W krótkim czasie do tego stopnia „zaprzyjaźniłem” się z B12-tką, że postanowiłem spróbować swych sił w zawodach MTB dla amatorów. Mój pierwszy start – Bikemaraton Miękinia – mini dystans oraz mega błoto  Dobry sprawdzian dla transmisji – zdany na 5+. Pomimo pisaku i błota reakcja na polecenia zmiany biegów była błyskawiczna. Po pierwszym starcie udało mi się awansować z 7. do 3. sektora startowego, co na dosyć wąskiej i błotnistej trasie było swego rodzaju sukcesem, ponieważ sporo czasu i energii musiałem poświęcić na wyprzedzenie wolniejszych zawodników.

Drugi start – Polanica Zdrój i na dzień dobry ponad 500 m wspinaczki. 3. sektor to już mocniejsi zawodnicy, ale na podjeździe widzę, że mam przewagę, wyprzedzam kolejne osoby, dołączam do startujących z 2. sektora. Dobrze jest jechać na sprzęcie, który daje pewność, że nie jest gorszy od tego, na którym jedzie zawodnik przed tobą. Nie ma wtedy miejsca na mówienie sobie „na takim rowerze nie mam szans”. Wtedy wiesz, że wszystko zależy od twojej kondycji, techniki jazdy i determinacji – dajesz z siebie 100%. Po podjeździe przyszedł czas na trudny technicznie, kamienisty zjazd. Kross Level B12 daje niesamowite poczucie pewności na zjazdach. Świetnie tłumiący amortyzator, sztywna rama i szeroka kierownica pozwalają rozwijać duże prędkości nawet na bardzo wyboistym i kamienistym odcinku – przykładem tego może być mój aktualny KOM na odcinku „Zjazd ppoż Radunia”:). Start w Polanicy udało się ukończyć na 3. miejscu w kat. M3, co w moim przypadku (średnio niespełna 4 godziny treningu tygodniowo) z pewnością nie było bo możliwe, gdyby nie Kross Level B12. Myślę, że to nie koniec wrażeń związanych z tym rowerem. Wyścigi zawsze dostarczają mi wielu mocnych wrażeń, ale w przypadku Kross Level B12 każdy trening na nim to świetna zabawa.

Tu możesz polubić i udostępnić ten artykuł oraz dopisać się do newslettera:
error0
Share this Post

Leave a Comment