admin/ Wrzesień 14, 2018/ MTB

Jak to często bywa – pierwsza myśl jest najlepsza…

Podczas ścigania w Wałbrzychu miałem w planie skorzystać z rozwiązania typu camelbak, …bo przecież było ciepło, a na dystansie MEGA jeden bidon to zdecydowanie za mało. Zacząłem jednak analizować profil trasy, która to zaczynała się długim podjazdem – wniosek – nie będę dźwigał od startu 1,5 kg płynów w camelu. Zamiast niego wezmę duży bidon i w najgorszym wypadku zrobię szybką dolewkę na ostatnim bufecie. Gdy po pierwszym szybszym zjeździe wyciągnąłem rękę w stronę koszyka i zorientowałem się, że jest on pusty, poczułem „lekkie rozczarowanie”. Pozostało mi wprawdzie jakieś 200 ml wody w butelce, której nie dopiłem przed startem i schowałem na „czarną godzinę” do kieszonki koszulki, ale wyścig trwał znacznie więcej niż godzinę i już na drugim bufecie musiałem się zatrzymać, aby zatankować do w/w butelki popularne „izo”. Oczywiście mocna grupa towarzyszy z którymi jechałem nie zamierzała na mnie czekać, więc w drugiej połowie trasy mogłem w samotności rozkoszować się pięknem Gór Sowich. Co jakiś czas mijali mnie tylko kolejni (odpowiednio nawodnieni) zawodnicy. Większy kryzys zaczął się na 30-którymś kilometrze, gdzie musiałem na chwilę stanąć, odkręcić butelkę i pociągnąć kilka łyków, aby móc dalej jechać. Na szczęście w końcówce nie było już zbyt wielu podjazdów poza kilkoma krótkimi i sztywnymi, które pokonałem w turystycznym tempie i jakoś dotoczyłem się do mety na 29 miejscu w open i 15 w M3 kierując się niezwłocznie w stronę bufetu. Poza tym trasa maratonu była super – taka jak lubię – nie zabrakło singli między drzewami, technicznych odcinków z korzeniami  i szybkich zjazdów – brawa dla organizatora 🙂 

Kolejna nauczka: zabierz chłopie bukłak, albo chociaż sprawdź, czy nie masz za luźnego koszyka…

Poza powyższymi wspomnieniami i naukami, z wyścigu pozostały jeszcze te świetne fotki, za które bardzo dziękuję w szczególności Kasi Rokosz, Marcie Fabich, Ani Aries Baran i Piotrowi Rasztarowi.

Dla takich zdjęć warto się ścigać, nawet „o suchym pysku” 🙂

Tu możesz polubić i udostępnić ten artykuł oraz dopisać się do newslettera:
error0
Share this Post